Nie tak pompuje jak o niej piszą

Każdy, kto jest wytrawnym kolarzem szosowym wie, że ciśnienie w kołach to nie taka prosta sprawa i pompka musi być wydajna. Dla takiego laika jak ja nie było to tak oczywiste. Górala można nadmuchać praktycznie wszystkim, ale uzyskanie 7 czy 8 atmosfer w kole to nie taka prosta sprawa.

Jak każdy laik poczytałem coś tam i kupiłem w Internecie pompkę z potencjometrem, trybem HP i HV – super! Przymocowałem do roweru, dętka do sakiewki i wszystko gotowe.

Wszystko fajnie, ale oczywiście euforia nie trwa wiecznie. Wyjątkowo długo jeździłem z moją pompką bez potrzeby jej użycia. Wreszcie podczas tego mojego kaszubowego obozu przygotowawczego nadeszła potrzeba i to oczywiście w okolicznościach jak najbardziej  nieoczekiwanych.rowerowe dziury (2)

Piękna trasa przez kaszubskie lasy, między jeziorami, po nie zawsze gładkim asfalcie. No i stało się, po 40 km pięknych widoków i bardzo przyjemnej jazdy, mała górka, szybki zjazd i nagle… bam! Poprzeczna nierówność i po 50 metrach, sssssssss i przednie koło na feldze. Całe szczęście mam dętkę, mam pompkę, żaden problem! Już się schylam, otwieram sakiewkę by wyciągnąć dętkę, aż tu słyszę  kolejne sssssss…. Takie z opóźnionym zapłonem.

Dwóch dętek nie mam, więc nawet nie ma co naprawiać. Do domu w linii będzie jakieś 15 km, szosą co najmniej 25, co zrobić. Najwspanialsza z żon, oczywiście mogłaby podjechać, gdyby nie drobiazg w postaci małego kluczyka, który był w mojej kieszeni (jedynego kluczyka jaki mamy). Próby obdzwonienia sąsiadów z okolicznych osad bezskuteczne. Co zrobić, trzeba iść, może ktoś podwiezie. Oczywiście nikt nie podwiózł.

Szczęśliwie po 6 czy 7 kilometrach spaceru, udało się dodzwonić do jednego z sąsiadów, który obiecał, że jak tylko skończy karmić „gadzinę” to podjedzie.

Już 4 km dalej trafiliśmy się na drodze. Zapakowałem mój rower do bagażnika i pięknym z krajobrazem tym razem za oknem dotarłem do „bazy”.

Po powrocie postanowiłem wymienić dętkę w jednym kole, a że to była niedziela to po dodatkową dętkę pojadę w poniedziałek. Jakież było moje zdziwienie, gdy moją świetną pompką próbowałem napompować koło. Po 30 minutach różnorakich starań, zarzuciłem próby. Ale by było, gdybym musiał nabić nią powietrza do koła gdzieś na trasie, albo co gorsza na jakichś zawodach.

Po pogłębionym już wywiadzie kupiłem następną pompkę na rower – przed zamocowaniem sprawdziłem czy da się nią napompować koło – da się ! i da się użyć do tego jeszcze nabój.  Będzie jak znalazł na zbliżającego się IronMan Gdynia.

Morał: sprawdź sprzęt zanim zaczniesz dmuchać!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s